18 stycznia 2012

Jan Ullrich & Hagen Bossdorf - Wszystko albo nic


Jazdy ostatnio nie za wiele, więc zew roweru trzeba zaspokajać w nieco inny sposób. Od M(ikołaja) dostałem książkę, do której przymierzałem się od dłuższego czasu - Wszystko albo nic Jana Ullricha i Hagena Bossdorfa. Po tym, jak jakiś czas temu przeczytałem książki Armstronga (Liczy się każda sekunda i Mój powrót do życia) miałem wielką chęć przeczytać jeszcze jakieś kolarskie biografie. Niestety, na rynku zbyt wiele ich nie ma. Za Ullrichem jakoś wcześniej wyjątkowo nie przepadałem, ale i tak chciałem sobie przeczytać jego książkę. No i z pewnością nie żałuję, że miałem okazję, bo bardzo mi się spodobała. Może po części dlatego, że po prostu była o kolarstwie i otoczce z nim związanej. Ale na pewno nie tylko. Opowiedziana jest kolarska historia Jana od jego dzieciństwa i pierwszych treningów jeszcze w NRD aż do sukcesów w Tour de France (do 2003 r.). Tak jak o TdF można było też czytać w innych książkach, tak o kolarstwie w NRD, a potem już w Niemczech można w pewnym stopniu dowiedzieć się z książki Ullricha. Pokazuje ona wszystkie najważniejsze etapy kariery największego niemieckiego kolarza. Zarówno wzloty jak i upadki - w tym epizod z podejrzeniami o doping, problemami z kolanem czy nadwagą. Można też poznać niejako z drugiej strony historię słynnego etapu TdF 2001 z podjazdem pod Alpe d'Huez, którą w swojej książce opisywał również Armstrong. Ullrich wspomina też inną znaną sytuację - podjazd pod Luz Ardiden w 2003 r. z upadkiem Armstronga (i Ibana Mayo) i wygraną Amerykanina. Tak jak wspomniałem, Ullricha nigdy jakąś wielką sympatią nie darzyłem, ale teraz zupełnie inaczej go postrzegam (bo i więcej wiem). Tak właściwie, książkę można przeczytać bardzo szybko, naprawdę ekspresowo się ją pochłania - musiałem się jednak powstrzymywać i czytać trochę rzadziej/krócej żeby przez dłuższy czas mieć radochę z czytania ;) Pod koniec tygodnia miały do mnie dotrzeć kolejne 2 książki związane z kolarstwem, ale niestety coś tam się opóźniło i będą dopiero jakoś w drugim tygodniu lutego... Cóż, trzeba się uzbroić w cierpliwość :) Książkę Ullricha jak najbardziej polecam wszystkim, którzy interesują się kolarstwem. Z dostępnością jest chyba średnio, ale jeśli ktoś ją zdobędzie, to wg mnie nie pożałuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz