28 stycznia 2012

Czyżby rozwiązane trenażerowe dylematy?

No i stało się - zima zawitała na dobre, dzięki czemu temperatura w nocy oscyluje w okolicach -15°C, a w dzień w okolicach -7°C. W związku z moimi ostatnimi dylematami związanymi z utratą cierpliwości do jakości pracy rolek obawiam się, że będzie problem z jazdą na Authorze. W takich temperaturach nie byłoby to przyjemnością, a przecież o to głównie chodzi, prawda? Ponieważ nie będzie też rolek, zdecydowałem się na inne rozwiązanie, do którego wcześniej nie byłem do końca przekonany, ale po namyśle w końcu uległem - trenażer (nie lubię tej nazwy ;)) magnetyczny. Było tylko pytanie - który? Nie chciałem wydawać prawie 1000 zł na coś, z czego będę korzystał maksimum kilka miesięcy w roku. Ograniczyłem się więc do bardziej podstawowych modeli, ale tym razem nie chciałem oszczędzać. Tzn. oczywiście, że chciałem i fajnie byłoby zapłacić jak najmniej, ale wiedziałem, że może się to źle skończyć, tak jak w przypadku rolek. Wydałbym mniej pieniędzy na coś, co i tak za jakiś czas trzeba by zastąpić i wydać kolejne pieniądze. Lepiej wydać więc raz, a na coś porządniejszego - tak uczył mnie zawsze tata, heh... ;) Jak wspominałem w ostatnim wpisie, rozważałem tylko 2 opcje - Tacx albo Elite. Na początku przymierzałem się do Elite'a i modeli z rolką z Elastogelu, bo ponoć cichsza (po doświadczeniach z rolkami ma to dla mnie spore znaczenie ;)), wolniej zużywa oponę i lepiej ją trzyma. No ale też jest to wersja droższa. Do tego przydałaby się właśnie opona, chociaż ponoć w przypadku Elastogelu zwykłe opony (nie te przeznaczone wyłącznie na trenażer) też jakoś dają radę. Myślałem też o podstawce pod przednie koło, ale doszedłem do wniosku, że to lekkie przegięcie, żeby płacić prawie 100 zł za coś, co innym bez problemu udaje się zastąpić jakimiś przedmiotami codziennego użytku, jak np. książka telefoniczna (chociaż kto jeszcze dziś korzysta z książek telefonicznych, a tym bardziej w codziennym użytku? ;)). Wiadomo, pewnie koło jest wówczas gorzej trzymane, ale skoro ludzie z tym żyją... Elastogelowe Mag i Novo Mag (model na 2012 r.), a do tego ew. dedykowana opona trochę mnie nie przekonywały finansowo. Poza tym, spotkałem się z opiniami, że rolka z Elastogelu ma swoje zalety, ale też podobno się zużywa. Wiadomo, że pewnie nie po 2 godzinach jazdy, no ale... Dlatego też, rzuciłem okiem na trenażery z aluminiową rolką. W szczególności na Elite Volare Mag, bo cenowo już lepiej, a w zestawie jest dodatkowo podstawka, bidon i osłona. Chociaż tak naprawdę pewnie tylko z podstawki bym korzystał ;) Z kolei aluminiowa rolka jest już podobno głośniejsza i konieczna jest dedykowana opona. Czytałem, czytałem i wpadłem na jeszcze inny pomysł, a mianowicie - Tacx Speedmatic :> Pomijając to, że o Tacx'ie chyba nigdy negatywnej opinii nie słyszałem, to na korzyść przemawiała cena i to, że rolka jest z jakiegoś magicznego tworzywa, a w miejscu styku z oponą jest aluminiowa opaska. Teoretycznie (bo jak wyjdzie w praktyce - zobaczymy) powinno więc być ciszej bez ryzyka ścierania się rolki. Cenowo praktycznie identycznie co Elite Volare Mag, a do tego 5 poziomów oporu więcej. No i co Tacx, to Tacx ;) Ktoś też gdzieś napisał, że Speedmatic jest cichszy od elastogelowych Elite'ów. Nie wiem do końca, ile w tym prawdy, ale po poczytaniu jeszcze opinii o nim w różnych miejscach - zdecydowałem się zamówić to cudo razem z oponką. Może dotrze w poniedziałek. Ciekaw jestem czy będę zadowolony z wyboru, ale myślę, że tak. Albo chcę tak myśleć ;) I chociaż nie lubię wydawanych pieniędzy, to lubię dobrze wydane pieniądze ;) Tu też należą się słowa podziękowania dla mojej ukochanej Narzeczonej, bo z okazji złożenia przeze mnie pracy magisterskiej (chociaż jeszcze się nie obroniłem, ale zakładam, że stanie się to w najbliższych dniach ;)) postanowiła - pomimo moich sprzeciwów - zrobić mi prezent i dołożyć się w znacznym stopniu do owego zakupu. Tym bardziej zależy mi na tym, żeby Tacx okazał się dobrym wyborem, hehe. Pojeździmy - zobaczymy. Na razie czekam i zmagam się z irytującym bólem dziąsła - to tak żeby nie było za dobrze :)

6 komentarzy:

  1. To fakt zima przyszła!
    Nie zapomnij wpaść do dentysty........
    Lepiej zima niż latem.
    Pozdrawia Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie, mogłaby już sobie pójść... ;) W ręcę dentysty chyba faktycznie będę musiał wpaść, ale chyba nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pozdrawiam zimowo ;)

      Usuń
  2. Paweł, doskonale Cie rozumiem. Co prawda trenażery (też nie lubię tej nazwy) to sprzęt dla zawodowców i prawdziwych pasjonatów, więc w moim domu nie miałby swojego miejsca, ale oto co zdarzyło się się w zeszłym tygodniu. Zawsze byłem przeciwny urządzeniom, które znamy z nazwy "rower stacjonarny". Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy zamiast zabrać się do kupy i pojeździć sobie na świeżym powietrzu, kupowali do domów takie maszyny. I własnie przed tygodniem poszedłem na siłownie no i co? Zamiast zabrać się za wyciskanie, pierwsze co to poleciałem na teki rowerek :) Faktycznie zima przewraca ludziom w głowie. Mi też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To po prostu kolejny przykład, że uzależnienie zwane cyklozą ma Cię w swoich objęciach ;) Ja też zdecydowanie bardziej wolę poruszać się na świeżym powietrzu (dlatego też odrzuca mnie chociażby od siłowni ;)), ale przy temperaturach w okolicach -10*C byłoby to dla mnie raczej męką. Nie mam za bardzo ubrań na takie warunki, a z kolei ubieranie się przez 20 minut żeby 10 minut pojeździć na Authorze słabo mi się kalkuluje ;) Dlatego też szukam jakiejś alternatywy żeby znowu na jakiś czas nie stracić całkowicie kontaktu z rowerem, a to mi się dotąd niestety często zdarzało, przez co jak już się "rozkręciłem", to potem musiałem praktycznie zaczynać od nowa przyzwyczajanie organizmu do wysiłku. Wiadomo, że trenażer nie zastąpi prawdziwej jazdy, ale zawsze to jakaś namiastka ;)

      Usuń
    2. no to czekamy na tą maszynkę :) ja jestem bardzo zadowolony tego typu sprzętu wcześniej jakieś rowerki stacjonarne ale to nie było to jednak trenażer bije je masakrycznie :)

      Usuń
    3. Widzę, że udało się jednak dodać komentarz Krzychu :) Również czekam z niecierpliwością. Myślałem, że szanowny pan kurier dziś przywiezie miłą paczuszkę, ale niestety jakoś nie było mu po drodze ;) Może jutro?

      Usuń