31 marca 2011

Sztyca mi chodzi po głowie! ;)

Dziś przyszło awizo na spinki, więc pewnie jutro je odbiorę. Wciąż mi nie daje spokoju kwestia pompowania kół i trzeszczącej sztycy. To drugie zdecydowanie bardziej mi się nie podoba, bo konsekwencje mogą być mniej fajne. Na razie widzę kilka opcji - po tym smarowaniu będzie już ok (byłoby miło...), trzeba będzie wymienić sztycę (może na taką bez offsetu - o ile to faktycznie przez obecne ustawienie siodełka) albo... trzeba będzie wymienić ramę ;) Najbardziej odpowiadałaby mi oczywiście pierwsza opcja, ale sam już nie wiem, co o tym sądzić. Najgorzej byłoby, gdybym wymienił sztycę, a problem dalej był, heh. A może po prostu znowu dostał się tam jakiś drobny syf, bo po ostatniej jeździe akurat czyściłem (chociaż może raczej odkurzałem) rower i wszędzie pełno było kurzu/pyłu, który uzbierał się przez te ostatnie paręset kilometrów. Prawdopodobnie w sobotę znowu wsiądę na szosę (bo jutro pewnie czasowo nie dam rady, chociaż zobaczymy), więc może sprawa się wyjaśni. Albo znowu wyjaśni się z lekkim opóźnieniem, np. podczas następnej jazdy. Ech, wolę mieć wszystko widoczne czarno na białym - nie cierpię niepewności. Trudno, teraz i tak nic nie zrobię, a jutro kolosek. Tak więc, koniec pisania - czas wracać do nauki! ;) A jutro może chociaż do tej pompki zajrzę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz