30 marca 2011

Problem z pompką i spinki

Niby pompka rowerowa to proste urządzenie i wydawałoby się, że nie ma się tam co zepsuć... Właściwie w samej pompce nic się nie zepsuło, ale od wczoraj mam problem z adapterem samochodowym na wentyl Presta. Pompka stacjonarna BETO, do której był dołączony, służy mi już ze 2 lata i żadnych problemów dotąd nie było. Ów adapter postanowił pozbyć się gwintu, który umożliwiał nakręcenie go na wentyl Presta, przez co pompowanie jest teraz praktycznie niemożliwe, bo trzeba jedną ręką trzymać go żeby nie spadł z wentyla, a drugą starać się wbić 8 bar, co nawet w przypadku pompki stacjonarnej już takie proste nie jest. Podjechałem wczoraj do rowerowego po nowy adapter, kupiłem mosiężny i byłem przekonany, że nie będzie problemów. Na dziś była w planie dłuższa traska (o czym w następnym poście), więc widząc za oknem śliczną pogodę nie brałem pod uwagę możliwości, że miałbym nie jechać ;) Wszystko już gotowe, zabieram się do pompowania kół i niestety - po dokręceniu adaptera i podłączeniu pompki, powietrze od razu zaczęło uciekać. Na szczęście tego starego (z tworzywa...) nie wyrzuciłem i z pomocą trzeciej ręki udało mi się napompować kółeczka. Dobre i to, a temu adapterowi się jeszcze przyjrzę z bliska i popróbuję coś pokombinować. Może nie dokręcać go do końca? Może jest troszkę za krótki (bo jest krótszy o jakiś 1 czy 2 mm od tego BETO)? Na razie nie spuszczałem powietrza z kół, tak jak mam w zwyczaju robić po każdej jeździe żeby były ew. na sobotę ;) Ale jeśli będę próbował coś zdziałać z nowym adapterem, to powietrze i tak pewnie ucieknie, heh. No nic, zobaczymy co się da zrobić...

Z lewej BETO z tworzywa, z prawej mosiądz:


Wczoraj zamówiłem też 2 spinki Wippermanna (słynne conneX link 10s) - na szczęście za mniej niż pół ceny, bo płacenie 32 zł za spinkę chyba mimo wszystko nie ma dla mnie sensu ;) Okazało się, że spinki SRAMa, które mam, są teoretycznie (nie wiem, ile w tym prawdy) jednorazowe, czyli po zdjęciu łańcucha trzeba ją wywalić :> Nie do końca rozumiem cel istnienia takiej spinki, ale widocznie SRAM miał w tym jakiś cel... O ile oczywiście uda mi się ją zdjąć, bo z tym podobno też są problemy i bez użycia narzędzi jest to praktycznie niemożliwe. Kolejne ciekawe zjawisko, jeśli chodzi o spinkę. Jeśli dobrze pamiętam, conneXa miałem kiedyś w MTB i bezproblemowo się go zdejmowało i zakładało. Łańcuch powinien przyjąć spinkę, bo jest właściwie jak nowy. Czekam zatem na przesyłeczkę i zmieniamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz