21 marca 2011

Schwalbe Durano S

Rano przyjrzałem się jeszcze z bliska oponom, no i niestety zostały zakwalifikowane jako do wymiany... Boki zaczęły się już minimalnie rozłazić, a i odnalazłem dziurę, przez którą dyskretnie wyglądała dętka napompowana do 9 bar. Raczej kiepsko. To chyba pamiątka po jednym zardzewiałym gwoździu, który kiedyś uniemożliwił mi wycieczkę do Góry Kalwarii. Po zrobieniu krótkiego rozeznania w Internecie i sklepach stacjonarnych, padło na Schwalbe Durano S (cenowo znośnie, a i mogłem je mieć w przeciągu pół godziny, bo przecież trzeba było iść dziś na rower ;)). Wyczytałem też gdzieś przez przypadek, że jeśli pojawi się jakaś wada fabryczna, można wysłać zdjęcie wraz z numerem seryjnym do Schwalbe i w ramach rekompensaty przysyłają kurierem 2 albo i 4 takie same opony, a zdarzało się też, że przysyłali np. Ultremo (chociaż zależy które, bo jedna wersja - nie pamiętam która - była wyjątkowo nieudana i często rozpadała się ludziom po przejechaniu jakichś 500 km). W sumie fajnie, ale wolałbym chyba mimo wszystko nie musieć korzystać z tego rozwiązania. To już moje trzecie opony Schwalbe (wcześniej Black Jack w MTB i teraz Stelvio w szosie) i muszę przyznać, że za każdym razem byłem zadowolony. Zresztą Stelvio przejechały te swoje 7000 km po niekoniecznie równych asfaltach, więc to chyba i tak niezły wynik. Sama powierzchnia toczna, że tak ją nazwę, całkiem nieźle się jeszcze trzymała, ale nie podobały mi się te rozwarstwienia na bokach, o czym już pisałem. Durano S udało mi się dostać w wersji z czerwonym paskiem (i ceną sporo niższą niż można znaleźć w Internecie):


Na załączonych obrazkach widać, że są to opony zwijane, nie zaś drutowane. Wcześniej miałem do czynienia tylko z tym drugim rodzajem, ale przyznam, że zwijane to całkiem fajna sprawa - lżejsze, łatwiej się zakładają (nie wiem, czy wszystkie zwijane tak mają, ale Durano S założyłem bez użycia łyżek), a i ciśnienie można wepchnąć takie jak w przypadku drutowanych (dla Stelvio i Durano S: 6 - 10 bar). Wagi minimalnie się różniły: 219 i 231 g, dzięki czemu (razem z nowymi dętkami Continentala - 2x105 g) udało mi się zejść z wagą całości o 140 g - teraz jest 9343 g, więc już nie niecałe 9,5 kg, heh. No ale mniejsza o wagę. Przy zakładaniu opony elegancko się ułożyły i nie widać było żadnych nierówności na obwodzie. Przyznam, że wizualnie podoba mi się też ich zestawienie z fulcrumami. Durano S mają też warstwę antyprzebiciową, która w Stelvio pewnie nie raz uratowała dętkę. Nie zawsze asfalt był czyściutki, a mimo to Stelvio przegrały pojedynek tylko i wyłącznie ze wspomnianym wcześniej gwoździem. Mam nadzieję, że w przypadku Durano S będzie podobnie i przejadą tyle co Stelvio albo i więcej. Gdzieś też czytałem, że Durano S to następca Stelvio (których to już nie produkują), więc może i tak będzie...



AKTUALIZACJA Z 15-05-2014: SCHWALBE DURANO S - STAN PO 7000 KM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz