30 października 2011

Finish Line Ceramic Wax Lube


Widoczna powyżej buteleczka, a właściwie jej zawartość, będzie bohaterem dzisiejszego posta. Jako że jednak postanowiłem sobie zrobić dziś dzień przerwy w jeżdżeniu, napiszę parę słów o owym oleju. Ceramic Wax Lube od FL jest olejem parafinowym, zawierającym magiczne ceramiczne drobinki. Równie magiczny napis Maximum cleanliness widoczny na opakowaniu jest wg mnie nie tylko fajnym hasełkiem mającym zachęcić klienta do zakupu, ale ma w pewnym stopniu odzwierciedlenie w rzeczywistości. Olej tworzy powłokę, która nie jest zbyt skora do łapania brudu, co cieszy. Łańcuch posmarowany białym finisz lajnem pozostaje naprawdę czysty przez paręset kilometrów. Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że tylko raz zdarzyło mi się jechać w deszczu i że użytkuję go na szosie. Nie wiem, jak przedstawiała by się kwestia czystości, gdybym zrobił tyle samo kilometrów w lesie po piachu... Porównując go np. z zielonym FL, jest naprawdę nieźle. Na łańcuchu nie gromadzi się czarna maź, która z upływem czasu i kilometrów zaraża pozostałe elementy napędu. Nie jest oczywiście tak, że łańcuch oślepia na kilometr swoim blaskiem i nieskazitelnością, ale stosując białego FL na pewno łatwiej utrzymać napęd w czystości. Po wspomnianym wcześniej deszczu zauważyłem, że krople wody niejako zbierają się na powierzchni łańcucha. Ciężko było mi oczywiście zajrzeć między sworznie, ale wyglądało to tak, jakby olej naprawdę utworzył dość solidną powłokę, która nie wchłania wilgoci. Producent zaleca, aby po wyczyszczeniu i nasmarowaniu łańcucha oraz odbyciu jednej czy dwóch jazd nałożyć drugą warstwę. Ma to pozwolić na uzyskanie pełnej powłoki ceramicznej. Tak też zrobiłem, żeby nie było, że nie stosuję się do zaleceń lekarza lub farmaceuty. Tak przygotowany łańcuch przejechał w moim przypadku ok. 700 km zanim zaczął pracować nieco głośniej. Przy 800 km zaczęły się pojawiać piski, co ze względu na moją wrażliwość na tego typu dźwięki docierające z okolic napędu zaklasyfikowało łańcuch do następnego smarowania. A skoro już przy dźwiękach jesteśmy... Tak jak zielony FL potrafił sprawić, że praca napędu była praktycznie niesłyszalna (co uwielbiam ;)), tak w przypadku białego sprawa już tak idealnie nie wygląda. Nie jest to oczywiście tak, że świeżo po nasmarowaniu łańcucha wszystko trzeszczy i stuka, ale pracę napędu po prostu słychać. Niezbyt głośno, ale jednak. Może to też nie do końca dobre porównanie, bo to w końcu różne rodzaje olejów... Nie do końca podoba mi się również kwestia wydajności. Jak na razie, łańcuch smarowałem chyba 2 razy, a pół buteleczki (cała ma 60 ml) jest już puste. Będę to musiał sprawdzić przy okazji, bo aż mi się nie chce wierzyć, że tak szybko schodzi. Taka sama buteleczka zielonego FL starczyła mi na ładne kilka tysięcy kilometrów... Na razie chyba tyle spostrzeżeń. Ogólnie jestem zadowolony. Głównie z tego, że łańcuch pozostaje tylko minimalnie zabrudzony, a i te 800 km na jednym smarowaniu wydaje się całkiem przyzwoite. Ciekawe jak olej sprawowałby się w gorszych warunkach? Na razie skończę tą flaszeczkę (starczy jeszcze na 2 razy, czy jednak więcej? ;)) i przy kupnie czegoś nowego spróbuję może polecanego w wielu miejscach legendarnego Rohloffa?

8 komentarzy:

  1. wyżej omawiany specyfik polecam również do drzwi lodówki w zabudowie. świetnie nadaje się do niwelowania skrzypienia, dzięki czemu można na spokojnie podjadać kiełbasę w nocy i pozostać niezauważonym przez współlokatorów. gwarancja zadowolenia ;)
    TB.

    OdpowiedzUsuń
  2. To się nazywa rekomendacja! :D Widzisz, zapomniałem dopisać, że oprócz łańcucha skorzystały też prowadnice drzwi od lodówki... Eeej, a może tam poszło te pół butelki? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem gdzie poszło pół buteleczki, ale w lodówce tego nie ma ;) może ktoś Ci podpija ;P
    TB.

    OdpowiedzUsuń
  4. Będę musiał przeprowadzić dochodzenie. A z drugiej strony, nawet pół buteleczki w lodówce brzmi dość intrygująco... ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja korzystam z cały ostatni sezon z Shimano PTFE Lube 100ml i mam 2/3 butelki. Dobrze smaruje, napęd działa cicho, niestety łatwo łapie bród (ale łańcuch nie robi się lepki) i niestety z wodą radzi sobie średnio na jeża (ale za to go nie winię, w końcu to wersja Dry).

    Łańcuch myję w butelce z benzyną, potem wycieram do sucha i daję mu wyschnąć i po wyschnięciu nakładam po kropli na ogniwo. Po około 8-12 godzinach ścieram nadmiar ściereczką z łańcucha...

    OdpowiedzUsuń
  6. O Shimano czytałem gdzieś kiepskie opinie właśnie, czekam aż przyjdzie czas na Rohloffa, bo z tego ponoć ludzie są zadowoleni. Mam nadzieję, że dołączę do tego grona :)

    Myjemy w takim razie tak samo (z tym, że ja w starym pojemniku po Isostarze, bo ma szerszy "wlot" i łatwiej włożyć/wyjąć łańcuch) i wg mnie jest to chyba najlepszy sposób na dokładne wyczyszczenie łańcucha. Szejk it! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam, ja używam zielonego Fl do mojej szosy i jestem zadowolony, brak jakichkolwiek pisków i nie muszę tak często smarować. A co do omawianego powyżej fla kupiłem i zobaczymy jak się sprawdzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam! Zgadzam się - jak wspomniałem, korzystałem przez jakiś czas z zielonego FL (jednak nie w szosie) i tak jak Ty byłem zadowolony z cichej pracy napędu i "wystarczalności" pod kątem ilości przejechanych kilometrów. Jedyne, co mógłbym mu zarzucić, to stosunkowo duża łatwość do łapania brudu. Trzymam kciuki za testy! :)

    OdpowiedzUsuń