10 marca 2013

Szejk it, bejbi!

W życiu każdego rowerzysty przychodzi (a przynajmniej powinien ;)) moment, kiedy trzeba wyczyścić łańcuch... Osobiście, jestem zwolennikiem szejkowania (a, przepraszam - shake'owania :>) łańcucha w benzynie ekstrakcyjnej. Wg mnie, można w ten sposób stosunkowo dokładnie wypłukać z łańcucha cały brud, a więc najczęściej piasek/pył/kurz zmieszany ze smarem, który całkiem skutecznie sprzyja szybszemu zużywaniu się łańcucha. A tego nie chcemy, prawda? :)

Na początku korzystałem ze zwykłego szklanego słoika po ogórkach czy innych cudach. Ten jednak przeciekał, a i do szkła nie byłem jakoś przekonany. Potem nadeszły czasy plastikowego pojemnika po Isostarze. Było lepiej, właściwie nic nie ciekło, ale z kolei bardzo niewygodnie wyjmowało się z niego łańcuch ze względu na ostre krawędzie w miarę wąskiego otworu.

Wczoraj jednak, podczas cotygodniowych zakupów wpadłem na rozwiązanie mojego problemu. Otóż kupiłem pojemnik na żywność znanej i lubianej firmy Curver :)


Nazwa Fresh & Go wygląda na jak najbardziej adekwatną do planowanego przeze mnie zastosowania ;) Butelka Coca-Coli ma w tym przypadku stanowić jedynie odniesienie do rozmiaru pojemnika (aczkolwiek słyszałem, że jej zawartość też jest często wykorzystywana do czyszczenia przeróżnych rzeczy, odrdzewiania itd. ;)). Ten zaś ma pojemność 1 litra, wygodne i szczelne zamknięcie i - co dla mnie ważne - szeroki wlot, dzięki któremu nie ma żadnych problemów z wyjęciem wyczyszczonego łańcucha.

Ponieważ założyłem ostatnio świeży łańcuch, stary trzeba było doprowadzić do ładu, bo przez ostatnie kilometry zdążył się trochę zabrudzić:


Nie jest to oczywiście najwyższy możliwy stopień zabrudzenia łańcucha rowerowego, ale zaczynał już skrzypieć (czego nie cierpię), przejechał swoją porcję kilometrów, a i chciałem sprawdzić swój wczorajszy nabytek w akcji. Benzyna niestety szybko przyjmuje kolor daleko odbiegający od śnieżnej bieli:


Parę minut szejkowania żeby przywrócić łańcuch do stanu Fresh & Go i po zlaniu zużytej benzyny z powrotem do butelki na dnie ukazuje się piękny obraz tego, co siedziało między ogniwami:


To oczywiście efekt jazdy szosówką w suchych warunkach ze stosunkowo rzadkim olejem parafinowym (wciąż jeszcze dojeżdżam buteleczkę białego Finish Line'a) na łańcuchu. W przypadku jazdy w terenie, z błotem i innymi ciekawostkami po drodze, czarnego zła na dnie byłoby z pewnością więcej. Po wyjęciu łańcucha i osuszeniu go (chociaż benzyna i tak szybciutko paruje), możemy cieszyć oczy (a potem nogi) czyściutkim łańcuchem gotowym na przyjęcie świeżej porcji smaru:


Oczywiście jakieś tam drobne zanieczyszczenia przeważnie zostaną w trudniej dostępnych miejscach, jednak uważam, że taka operacja jest wystarczająca. Niektórzy szejkują ponoć łańcuch dwa razy (albo i więcej - aż do otrzymania czystej benzyny po ostatnim szejkowaniu), jednak osobiście nie wydaje mi się to niezbędne do życia.

Producent zaleca umycie pojemnika przed użyciem. Ja jednak sugeruję umycie po użyciu :) Pozostały w pojemniku brud można - póki jest jeszcze mokry - wytrzeć ręcznikiem papierowym. Całość można też przepłukać i wytrzeć - o ile dobrze pamiętam, po parokrotnym zostawieniu pojemnika po Isostarze z benzyną w środku, trochę się odkształcił. Jeśli komuś się jednak wyjątkowo nie chce i (nie dbając o środowisko! :)) nie planuje specjalnie dbać o Curvera, nie powinno być wielkim obciążeniem finansowym kupienie kolejnego - jego koszt to jakieś 2,20 zł.

Zobaczymy, jak będzie zachowywał się po x użyciach, jednak myślę, że był to jak najbardziej pozytywny, choć może niekoniecznie zgodny z planowanym przez producenta wykorzystaniem, zakup.

Czyśćcie i smarujcie swoje łańcuchy, a odwdzięczą się Wam cichutką, płynną pracą i niezapomnianymi wrażeniami z jazdy! :)

10 komentarzy:

  1. Moja ulubiona metoda czyszczenia łańcucha :D Mam do tego przeznaczony stary bidon Accenta, który i tak nie nadawał się już do przewożenia napojów.

    Swoją drogą, muszę jeszcze kiedyś spróbować wreszcie metody smarowania łańcucha roztopionym smarem stałym. Robią tak producenci łańcuchów, więc sądzę, że gra jest warta świeczki! Oczywiście dam znać, jak tylko przetestuję, ale dla pełnego efektu poczekam, aż będę miał nowy łańcuch i przyjdzie czas na jego pierwsze gruntowne czyszczenie.

    Jeszcze szybkie pytanie z ciekawości: spinka to Connex (kształt tak by sugerował) czy używasz czegoś jeszcze innego?

    OdpowiedzUsuń
  2. I bidon nie jest "za wąski"? Chociaż tak sobie myślę, że może i wykorzystanie bidonu ma też swoje plusy - brudną benzynę można zlać ustnikiem (bez zabawy z jakimiś lejkami itd.) i potem wyjęcie łańcucha ogranicza się do jego "wyrzucenia". Dobrze kombinuję, czy na przeszkodzie staje duża ilość brudu? ;)

    O, przyznam, że zastanawiało mnie to, czym łańcuchy są smarowane fabrycznie, więc dzięki za informację. Ja chyba na razie zostanę przy bardziej "tradycyjnych" rozwiązaniach, chociaż kto wie, do odważnych świat należy :) Nie wiem jednak, czy chciałoby mi się babrać z tym wszystkim ;)

    Tak, dokładnie, spinka to Connex, bardzo sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że nie zrobiłem fotki mojego łańcucha po 4 miesiącach codziennych dojazdów do pracy przez zimę. Powiem krótko zgroza!

    Pojemnik jest super i na pewno taki sobie kupię (na razie używam butelek z benzyną jednak są trudne we współpracy).


    Jak się spisuje spinka? Ja korzystam ze spinki SRAM'a i rozpinałem łańcuch około 7-8 razy od nowości i spinka ani razu nie puściła...

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja nie o łańcuchu się wypowiem i nie o pojemnikach i nie o czyszczeniu, a o pisaniu. Tak, właśnie, o pisaniu, bo lubię się wypowiadać o tym jak ktoś składa literki w słowa, a słowa w zdania, a zdania...i tak dalej. Otóż, mój drogi, to była tak miła lektura, że aż się pyszczek sam cieszył do monitora. Bo niby o jakichś magicznych dziwnych sprawach tylko dla wtajemniczonych (czyt. rowerzystów), a jednak gdybym nie miała pojęcia co to łańcuch, pedały i rower, to i tak czytałabym ze smakiem. Prawie jakbym czytała notkę na kulinarnym blogu o jakiejś ciekawej, acz prostej potrawie, której zrobienie zabiera niewiele czasu, a daje dużo przyjemności z robienia i jedzenia. :D

    No, to tyle. Keep going, jak to mówią za oceanem. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. kupiłem dziś pojemnik litrowy"kurw(er)a" za 3,99 jeden do czyszczenia łańcucha, przerzutek etc, a drugi na sałatki owocowe^^

    OdpowiedzUsuń
  6. @Fizik:

    Chyba jestem w stanie wyobrazić sobie ten łańcuch... ;)

    Fajnie, że kupiłeś pudła - mam nadzieję, że Curver wykona odpowiedni przelew na moje konto ;) i że też będziesz zadowolony. A i sałatki będzie w czym trzymać...

    Miałem króciutki epizod ze spinką SRAMa - bodajże PowerLock (ta ponoć jednorazowa) i wróciłem do Connex'a. Łatwo się zakłada, zdejmuje, nie zdarzyło mi się nigdy żeby coś się miało samo rozpinać i jak na razie nie planuję żadnych zmian.


    @Zeniorra:

    Cóż mogę napisać - bardzo mnie Twój komentarz ucieszył, bardzo dziękuję! :) Cieszę się też, że mogłem ostatnio troszkę więcej/częściej coś napisać, bo od pewnego czasu różnie z tym bywało. Oby było tylko lepiej, a takie komentarze na pewno motywują :) A swoją drogą - ciekawe porównanie do notki na blogu kulinarnym - jak by nie patrzeć, w tym przypadku jakiś element wspólny można by odnaleźć ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. No nieee, znowu nie zadziałała mi subskrypcja komentarzy :(

    Pawle, z bidonem nie mam żadnego problemu - używam starego bidonu z szeroką szyjką, z którego zdejmuję po prostu pokrywę i w ten sposób wyciągam cały łańcuch. Benzynę zlewam wtedy do osobnego naczynia i raz na jakiś czas zanoszę do punktu utylizacji, a łańcuch oczywiście osuszam i smaruję.

    Metoda jest absolutnie niezawodna i nie wiem co musiałbym odkryć, żeby z niej zrezygnować - chyba niebrudzące się łańcuchy :D


    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro tak to super, może po prostu skojarzyłem sobie z moim starym bidonem, który miał bardzo wąski otwór i ciężko byłoby przez niego cokolwiek "zdziałać" w środku.

    Plus dla Ciebie za ekologię! :D

    A subskrypcja chyba faktycznie nawala, bo czasami też nie dostawałem informacji o nowych komentarzach chociażby na Twoim blogu...

    Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam
    ja rowniez szejkuje, uzywam malej(0.5l) butelki po nestea. Z tym wylewaniem benzyny przed wyjeciem lancucha to pomylka, wszystko co wyplukales przelejesz elegancko przez czysty lancuch, blee.. Po wyjeciu lancucha zakrzywionym drutem, zlewam benzyne do sloika ktory pelni role odstojnika, w ten sposob korzystam z tej samej benzyny kilkadziesiat razy, uzupelniajac tylko jej ew niedobor od czasu do czasu(jak wiadomo benzyna drozeje:))) Po przetarciu umytego lancucha wieszam go na gwozdziu i szczotkuje szczotka do paznokci, w ten sposob pozbywam sie ostatecznie brudu ktory gdzieniegdzie pozostal, po szczotkowaniu zostawiam lancuch zeby sobie ostatecznie wysechl, w tym czasie cztszcze kasete, pasek szmatki(ok 3-4 cm) zwiniety na kolanie w sznurek i po kolei kazda przestrzen miedzyzebna, na koniec szybkie przetarcie wszystkich zebow i zebatek korby szczotka do naczyn, smarowanie lancucha i jazda. Dodam jeszcze ze wg mnie bezcelowe jest kupowanie drogich szczotek i zestawow do czyszczenia, ja uzywan doslownie kilku szczotek, do paznokci, do naczyn, oraz szczotke to butelek, taka na skreconym drucie ale o malej srednicy ok 2-3 cm, swietnie wymiata brud z zakamarkow, a zagieta na ksztalt goleni amora doskonale usuwa brud z uszczelek kurzowych.
    pozdrawiam
    Michal

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć!

    Powiedzmy, że był tam skrót myślowy, może faktycznie wymagałoby to doprecyzowania - najpierw wyjmuję łańcuch, a dopiero potem zlewam benzynę. Na pewno jakaś tam część brudu i tak zostanie między ogniwami, ale wg mnie nie jest ona aż tak "szkodliwa" dla efektu końcowego. Twoja metoda jest zapewne skuteczniejsza i dokładniejsza, jednak z Twojego komentarza wnioskuję, że jeździsz w terenie. W moim - szosowym - przypadku wydaje mi się, że to co napisałem wystarcza. A przynajmniej jest w moim mniemaniu optymalne pod kątem efektu i czasu poświęconego na całą operację :) Zębatki też czyszczę, ale co któreś smarowanie łańcucha.

    Przyznam, że sam nie używam "specjalistycznych" szczotek i innych cudów do czyszczenia. Wystarcza mi stara szczoteczka do zębów :) benzyna i jakaś szmatka. Nie wiem, może one faktycznie działają rewelacyjnie, ale chyba podobnie jak Ty mam wrażenie, że więcej w tym marketingu niż realnych korzyści przy x razy wyższej cenie.

    Pozdrawiam, dzięki za odwiedziny i czystego napędu życzę! :)

    OdpowiedzUsuń