04 lutego 2012

Życie z rowerzystą może być przyczyną depresji

Na Adelaide Cyclists natknąłem się na genialny obrazek, ukazujący jeden z aspektów życia z zapalonym rowerzystą. Aż strach przyznać, ale czasem mogę zauważyć u siebie pewne podobieństwo - na szczęście moja kochana M jest wyrozumiała i stara się zrozumieć moje rozmaite rowerowe problemy ;)

http://www.adelaidecyclists.com/photo/her-diary

Dla nieznających angielskiego, służę tłumaczonkiem ;)

Jej pamiętnik:

Dziś wieczorem pomyślałam, że mój mąż zachowuje się dziwnie. Zaplanowaliśmy, że pójdziemy do jakiejś fajnej restauracji na kolację. Przez cały dzień byłam na zakupach ze znajomymi, więc myślałam, że jest na mnie zły, biorąc pod uwagę to, że trochę się spóźniłam, ale wcale tego nie skomentował. Rozmowa się nie kleiła, więc zaproponowałam żebyśmy poszli do jakiegoś cichszego miejsca, w którym można spokojnie porozmawiać. Zgodził się, ale nie powiedział nic więcej. Zapytałam, co było nie tak? Odpowiedział: nic. Spytałam, czy to przeze mnie jest zły. Powiedział, że nie jest zły, że nie ma to nic wspólnego ze mną i żebym się nie martwiła. W drodze do domu powiedziałam, że go kocham. Lekko się uśmiechnął i prowadził dalej. Nie potrafię wytłumaczyć jego zachowania i nie wiem, dlaczego nie odpowiedział, że też mnie kocha. Kiedy wróciliśmy do domu, miałam wrażenie, że go tracę i że nie chce już mieć ze mną nic wspólnego. Po prostu usiadł w ciszy i zaczął oglądać telewizję. Wciąż sprawiał wrażenie jakby odległego i nieobecnego. W końcu, w ciszy panującej między nami, postanowiłam położyć się do łóżka. Ok. 15 minut później on też się położył. Czułam, że nadal sprawia wrażenie rozkojarzonego i że jego myśli są zupełnie gdzie indziej. Usnął - ja zaczęłam płakać. Nie wiem, co robić. Jestem prawie pewna, że myślami jest teraz z kimś innym. Moje życie legło w gruzach.

Jego pamiętnik:

Chciałbym się w końcu dowiedzieć, co jest przyczyną tego trzeszczenia w suporcie...

5 komentarzy:

  1. dobre i do bólu prawdziwe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hah, to prawda. Jakaś taka pierdoła, a potrafi spędzić sen z oczu.
    Ja tak mam czasami z rowerem, ale zdarza się, że i z komputerem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie... :) Ja tak mam właściwie ze wszystkim, do czego przykładam w jakiś sposób większą wagę - jak jest jakiś problem, nawet pierdoła, to nie da mi spokoju dopóki się tego nie pozbędę :)

    OdpowiedzUsuń