18 września 2012

Powrót szosówek Krossa


Całkiem niedawno (chociaż może i dawno ;)) postanowiłem zacząć moją przygodę z szosą. Realizację tego planu miał mi umożliwić kupiony w 2008 r. - głównie ze względu na przystępną cenę - Kross Venom Berus. Dość szybko okazało się, że rama jest niestety trochę za duża i musieliśmy się rozstać. W Internecie ciągle można było znaleźć oferty wyprzedażowe Venomów Krossa. Potem jednak firma z Przasnysza zaprzestała produkcji szosówek. Ale... Baaardzo luuuźno rozważam sobie złożenie/kupno jakiegoś roweru komunikacyjno-wycieczkowego, więc trafiłem na stronę Krossa. I co widzę? Tak - w ofercie na 2013 r. znowu są szosówki! Mamy do wyboru 4 modele z serii Vento. Zaczynając od modelu z aluminiową ramą na mocno podstawowym osprzęcie, po rower na carbonowej ramie i Ultegrze. Niższe modele - Vento 1.0 i 2.0 - nie powalają na kolana, ale pewnie też nie w tym celu zostały stworzone. Co prawda wizualnie i tak jest lepiej niż w przypadku Venomów, jednak osobiście wciąż coś mi w nich nie leży... No ale za 2199 zł można mieć jakąkolwiek bazę do rozpoczęcia przygody z szosą. Z kolei carbonowe modele 3.0 i 4.0 już jakbym gdzieś kiedyś widział... Nie wiem czy to kwestia kształtu rur, geometrii czy malowania, ale w głowie pojawia mi się jakiś Specialized. Przez chwilę błysnęła mi też popularna chińska rama od HongFu, ale to chyba takie luźniejsze skojarzenie. Ostatnio wypadłem trochę z tematu cen, ale zastanawiam się, czy 10 tys. zł za rower na carbonie i Ultegrze to dobra propozycja. Nie wiem, chociaż jakoś podświadomie cena wydaje mi się nieco zbyt wysoka. Może niesłusznie... Cieszy jednak fakt, że Kross stara się iść z duchem czasu i rozbudowuje ofertę o modele szosowe, także carbonowe. Znaleźć możemy główkę ramy o zmiennej średnicy i suport BB-92. Ciekaw jestem również, czy podana na stronie waga 8 kg dla modelu Vento 4.0 jest rzeczywista. Co do Vento 3.0 jakoś nie do końca pasuje mi wkładanie Tiagry do carbonowej ramy, ale to chyba tylko jakieś ideologiczne uprzedzenie z mojej strony ;) Z drugiej strony, prawie 9 kg na węglowej ramie nie powala... Można by pewnie jeszcze dokładniej wgryźć się w szczegółową specyfikację każdego modelu, ale to pewnie lepiej zrobią inni (nie wiem nawet od kiedy dostępna jest informacja o tych modelach ;)), a i chodziło mi głównie o zwrócenie uwagi na powrót szosówek Krossa jako taki. Ciekaw jestem, czy uda im się wedrzeć na rynek i zyskać sobie przychylne opinie. Mam nadzieję - może trochę z sentymentu - że tak :)

Obejrzyjcie sami:

9 komentarzy:

  1. Hej Paweł,
    jako wybitny znawca tematu rowerów szosowych nie omieszkam zamieścić tu swojego głosu. Otóż w stu procentach się z Tobą zgadzam, że wybulenia dziesięciu kołek za model 4.0 to lekka przesada. Tę karbonową ramę za dwa lata wyrzucisz do hasioka, bo na tych naszych "szosach" to popęka Ci prędzej niż myślisz. A jak się patrzy na osprzęt, to mam wrażenie, że kupując wszystko z osobna wydało by się znacznie mniej.

    Hamulce Tektro to też taka nisko-średnia pólka, bo ja na przykład za dwa komplety klocków tej firmy zapłaciłem ostatnio 31 zł, więc to nie jest jakiś hit. Zresztą ja zawsze byłem przekonany, że w tego typu rowerach cały osprzęt powinien być jednej grupy, jak ja miałem w moim Motobecane - od automatów po hamulce jedno Exage.

    No i na koniec waga 8 kg. No niby fajnie, ale tak na zdrowy rozsądek, czy faktycznie na tak lekkim rowerze jakoś lepiej się kręci? Przecież wiatr polny Cię na takim rowerze zdmuchnie :)

    Ja tam jednak nadal twierdzę, że takich szosówek jak produkowano w latach 70. i 80. już nigdy nie będzie i żaden karbon im nie dorówna.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Napiszę co nieco o Vento 2.0, bo w taką cenę (3.000zł) celowałbym kupując teraz szosę.

    Waga 10kg nie powala, osprzęt jak za tą cenę słabiutko. I teraz 3 rzędowa korba i do tego kaseta 12-27, może jak ktoś w Himalajach jeździ to skorzysta, a ja bym wolał jakiś kompakt i kasetę 11-25, będzie lżej i wykorzysta się więcej przełożeń. Co do kół to się nie znam. Czy te piasty formula są jakieś lepsze??

    Ale dobrze, że kros robi coś z szos :) .

    OdpowiedzUsuń
  3. @Daniel: Ciekaw jestem właśnie właściwości tej ramy, jak się przestawia na tle konkurencji pod względem parametrów technicznych i użytkowych, że tak to określę. Czy to carbon tylko "z nazwy", czy ktoś faktycznie przysiadł do tego, pogłówkował i starał się wyciągnąć z tego modelu maksimum możliwości. Coś mi podświadomie podpowiada, że to mało oryginalny projekt produkowany gdzieś na Dalekim Wschodzie (zresztą czego się tam teraz nie produkuje?), w jednej z fabryk produkujących ramy dla "bardziej prestiżowych" marek, byle tylko wstawić do oferty model węglowy. Nie mam na to oczywiście żadnych dowodów, po prostu zwykła ludzka ciekawość związana z pochodzeniem, powstaniem tej ramy.

    Te hamulce właśnie jakoś z innej bajki. Praktycznie cały rower na Ultegrze, a tu nagle zonk. Czy to by aż tak rzutowało na wyższą cenę albo czy jest to na tyle "strategiczny" element, że producent wstawił coś innego? Dziwnie... Chyba, że Kross ma z Tektro jakąś umowę, która zobowiązuje ich do wkładania do wszystkich rowerów szosowych ich hamulców. W przypadku Venomów chyba tak właśnie było (z Berusa miałem R540, które teraz są w 3.0 ;)), a i tutaj jest taka sama tendencja... No ale hamulce można szybko wymienić ;)

    O "lekkości" rowerów szosowych sporo już było dyskusji :) Generalnie, niższa masa ma znaczenie zwłaszcza w górach, gdzie liczy się ponoć (bo sam z górami jako takimi nie miałem zbyt wielu szosowych doświadczeń) każde xx gram, które trzeba wtoczyć na górę. Z kolei na zjazdach lepiej, aby rower był cięższy, bo ze względu na prawa fizyki - może się bardziej rozpędzić ;) Lżejszy rower łatwiej rozpędzić, ale też trudniej utrzymać wyższą prędkość. Wszystko to oczywiście są pojęcia względne i sam żadnych badań laboratoryjnych w tym zakresie nie przeprowadzałem, ale z takimi argumentami się spotkałem i w jakiś tam sposób do mnie przemawiają... Co do zwiewania przez polny wiatr, to podobno śmiesznie zaczyna się robić jak jedzie się na wysokich obręczach, o dysku nie wspominając :>

    Na starszych szosówkach nie miałem okazji jeździć, a i do carbonu jakoś mi na razie nie spieszno, dlatego nie mogę bezpośrednio porównać tego i tego. Oba rozwiązania mają swoje zalety i wady, ale dobrze, że są oba, to każdy może dokonać świadomego - mniej lub bardziej - wyboru :)


    @Anonimowy: Zgadzam się. Nie wiem, czy teraz też tak jest, ale jakiś czas temu ceny rowerów na Sorze oscylowały w okolicach 2200 - 2500 zł. Co do zestawienia przełożeń, to również nie jestem zwolennikiem korb 3-tarczowych - dla mnie szosa to 2 i tyle ;) Szczerze mówiąc, to nie pamiętam, czy kiedykolwiek w MTB wykorzystałem najmniejszą zębatkę... No ale może jeździłem w słabym terenie ;) A piasty Formula - o ile się nie mylę - to właśnie rozwiązanie stosowane w raczej budżetowych rowerach. Za 3000 zł można już chyba złożyć coś w miarę fajnego, dostosowanego do własnych potrzeb. A rozglądasz się obecnie za czymś, czy tylko tak założyłeś hipotetycznie, że szukasz? :)

    Pozdrawiam i dzięki za komentarze! Rozpisałem się chyba bardziej niż w samym poście ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak się pochwalę tylko, że zagościła u mnie nowa szosa. Focus Cayo 2.0 z 2012r. Szosa z wystawy. Poszło 4.500zł, a Author idzie na sprzedaż. Zobaczę jak to jest z tym karbonem :) .

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurczę! Super, gratuluję nowego sprzętu! Udało Ci się trafić z rozmiarem? Tam jest pełna Ultegra, czy dorzucili też coś spoza grupy (wybacz, nie sprawdzałem szczegółowych specyfikacji, tylko coś mi chodzi po głowie, że jest tam Ultegra ;))? Cena wg mnie świetna jak na "markowy carbon" (czy "wystawowość" w czymś mu zaszkodziła?). Widziałem też na szybko, że malowanie w moich ukochanych kolorkach :) Wielu szczęśliwych kilometrów życzę i powodzenia ze sprzedażą Authora! :) No i czekam na relację z pierwszej ręki jak to jest z tymi zaletami carbonu, hehe :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pełna Ultegra, korba FSA goosamer i hamulce Shimano BR-R561 (tu chyba powinna być Ultegra i nie wiem czy sprzedający mnie nie zrobił w konia) może słyszałeś coś o tych hamulcach - BR-R561 chyba hamulce spoza grupy??

    Oczywiście nie ma nic za darmo i widelec jest lekko przyrysowany jakby od wkładania w stojak, ale tego byłem świadomy, jakieś ślady na tylnych widełkach i takie małe zadarcie na oponie (na boku opony), ale na oponę sprzedawca opuścił 100zł.

    Jestem po pierwszym treningu. Poleciałem przez Lipków, na Mariew i wróciłem 580 zachaczając o Sikorskiego i Radiową wyszło 50km. Różnica w porównaniu do alu zauważalna od zaraz - zero wibracji. Rower lżejszy o 2kg, a zatem super się nim przyspiesza. Zmiana biegów na Ultegrze jest tak płynna, że w ogóle nie czuje się, tej operacji. Na plus jeszcze prowadzenie linek wewnątrz ramy. No i tak sobie zaszalałem :) . Teraz znów muszę przyoszczędzić kasy i sprzedać Authora.

    Do zobaczenia na trasie. Dziś fajna pogoda, żeby wyskoczyć nasz szosę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ahhh jeszcze co do rozmiaru, to miałem już porównanie do Authora. Rura podsiodłowa 540 c-t, górna 543 (1cm krótsza niż Author, ale mostek 2cm dłuższy). Przy 176cm wzrostu i nodze 78cm jak dla mnie jest OK. Wolę taką ciut mniejszą ramkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Do 3 razy sztuka :). Zapomniałem o kółkach: dt swiss r 1850 .

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za informacje. O hamulcach nie słyszałem niczego szczególnego, a symbol faktycznie wygląda jak "pozagrupowy". Szkoda tych rysek, ale z drugiej strony - jak napisałeś - coś za coś... Bardzo to pewnie w jeździe nie przeszkadza, a pieniążków trochę w kieszeni zostało, jednak osobiście wolałbym chyba egzemplarz prosto z pudła ;) Mniejsza z tym, na razie nie przymierzam się do zmiany, chociaż dobrze wiedzieć, że różnica faktycznie jest odczuwalna. Kupowanie carbonu w moim przypadku i tak na razie nie miało by większego sensu, bo myślę, że aluminium równie dobrze się kurzy, niestety... ;) Rozmiar rzeczywiście wygląda nieźle - dobrze, że z tym też udało Ci się trafić, bo często jest tak, że jak już się jakiś rower upatrzy, to nie ma akurat potrzebnego rozmiaru, a kupować byle kupić i potem się wyginać, wyciągać w czasie jazdy ma niewielki sens :) Pozostaje mi życzyć Ci jeszcze raz szerokiej drogi i radochy z nowego sprzętu :) A pogoda mnie dobija - w tym sensie, że jest dobra, a ja nie mam czasu na rower (w piątek wyjeżdżam na tydzień, więc znowu się nie pojeździ ;)).

    Pozdrawiam i (może w końcu kiedyś :)) do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń