07 grudnia 2014

Szosa 05-12-2014 (41,44 km)

Dawno nie byłem na rowerze wieczorem. Nie byłem pewien czy w weekend będę miał okazję żeby pokręcić, a chciałem sobie odreagować dość intensywny tydzień w pracy. Jazda w ciemnościach też coś w sobie ma, więc w piątkowy wieczór wskoczyłem na scotta z zamiarem zrobienia kilku dyszek po mieście (poza nim jest już niestety trochę gorzej z widocznością). Chciałem się po prostu trochę skatować, a od pewnego czasu i tak nie mam okazji żeby zrobić jakieś dłuższy dystans. Trzeba się więc cieszyć tym, co jest ;)

Podobnie jak w ubiegłą sobotę, termometr pokazywał -2°C, czemu towarzyszyła tym razem dość gęsta mgła. Nie miałem konkretnej trasy w głowie, aczkolwiek w planach - standardowo ostatnimi czasy - była m.in. Oboźna.

Ze względu na skrzyżowania i światła, jazda po mieście jest często, nazwijmy to, interwałowa... Człowiek zdąży złapać jakąś przyzwoitą prędkość i zaraz trzeba hamować. Doturlałem się jakoś do Oboźnej i podjechałem sobie trzy razy.


Na zdjęciu widać (a przynajmniej taki był plan ;)) lżejszy początek podjazdu - skończyli już na szczęście roboty na prawym pasie. Muszę przyznać, że bardzo przyjemnie mi się podjeżdżało. Skoczyłem potem na Tamkę i też dobrze mi się kręciło. Później zjechałem nad Wisłę i zrobiłem takie tam z Warszawską Syrenką i mostem Świętokrzyskim:



Mój sprzęt fotograficzny niestety nie powala, więc zdjęcia są ziarniste i chropowate bardziej niż świeżo frezowany asfalt...

Z Powiśla skierowałem się już w stronę domu i tym razem światła już lepiej się układały. Starałem się trzymać mocniejsze tempo, bo nad Wisłą trochę zmarzłem i chciałem się rozgrzać. Całkiem szybko mi się to udało i pomimo tych kilku stopni poniżej zera było naprawdę przyjemnie. Na koniec wskoczyłem na moment na Radiową i można powiedzieć, że widziałem światełka w tunelu ;)


A skoro jesteśmy już przy światełkach... W trakcie jazdy zdarzało się, że lampki odmawiały posłuszeństwa i przestawały świecić. Baterie były świeżutkie - akurat wymieniłem je po tym, jak fabrycznie włożone padły (po niecałych 30 godzinach świecenia w trybie migającym - skrzętnie notowałem! ;)). Może to kwestia mrozu...? Mniej lub bardziej sprawnie udawało mi się je włączać z powrotem, ale jak by nie było - pomijając kwestię bezpieczeństwa - parę razy się zirytowałem. Na szczęście nic we mnie nie wjechało i w jednym, nawet niezbyt zmarzniętym kawałku wróciłem do domu. Było krótko, ale przyjemnie.

14 komentarzy:

  1. Niska temperatura zdecydowanie skraca czas pracy baterii. Ja również ostatnio miałem nieciekawą sytuację z oświetleniem.. mocowanie nowiutkiej lampki Mactronic poszło w pył i tak zastanawiam się czy również mogło to być spowodowane niską temperaturą? Plastik mógł zrobić się mniej plastyczny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgoda co do żywotności baterii :) W moim przypadku jednak lampki po prostu gasły dość losowo, tak jakby coś nie kontaktowało. Pomagało wciskanie przycisku xx razy aż w końcu włączały się z powrotem. Upierdliwe, a trochę słabo jeździć bez oświetlenia mając zamontowane lampki ;) Zobaczymy jak będzie następnym razem...

      Żadnym specjalistą z dziedziny inżynierii materiałowej nie jestem ;) ale nie wiem, czy do jakiegoś bardziej znaczącego spadku plastyczności nie trzeba byłoby sporo niższej temperatury (ale nie wiem też, przy ilu stopniach mocowanie pękło :)).

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Było może około -5 do -10 stopni. Też nie jestem specjalistą :) Może po prostu dostało jej się na kamienistych zjazdach, albo za mocno dokręciłem śrubę. Niestety całkiem fajne świecąca lampka jak na razie leży na biurku i czeka na jakiś pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, może uda się znaleźć jakieś "partyzanckie" rozwiązanie, bo faktycznie szkoda lampki. Rozumiem, że producent nie sprzedaje samego mocowania?

      Usuń
    2. tak się zbieram, żeby do nich napisać. Zobaczymy co z tego będzie ;)

      Usuń
    3. Byłoby wspaniale, gdyby ruszyło ich sumienie i przysłali nowiutkie mocowanie za darmo ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. A witam witam :) Co słychać? Synek już wygrywa zawody? ;)

      Pozdrowienia :)

      Usuń
  4. Cześć cześć, ah męczę się jeszcze z kolanem po wypadku mam nadzieję że na wiosnę będę już mógł normalnie jeździć bez bólu, a synek jeszcze mało co jeździ na rowerku może kiedyś się będzie chciał ścigać się zobaczy :) a jak tam u Ciebie ?

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, a co się stało? Na rowerze się urządziłeś? Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia i formy!

      Dzięki, u mnie właściwie bez większych zmian, czas szybko leci, a jak jest "rowerowo" - widać na blogu ;)

      Pozdrowienia!

      Usuń
  5. Miałem wypadek na zawodach buu i się za mną od maja ciągnie problem z kolanem :/
    Gdzie można zamówić takie fajne wdzianko jak Ty masz ?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję, czytałem wpis na Twoim blogu... Mam nadzieję, że mimo wszystko jeszcze wiele kilometrów przed Tobą!

    Które dokładnie "wdzianko" masz na myśli? ;)


    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. no mam nadzieję że na wiosnę będę już normalnie śmigał :)
    chodzi mi o strój Dar Szpiku :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczegóły dotyczące szpikowych strojów znajdziesz tutaj. Małym utrudnieniem może być to, że zamówienia są składane w BCMie dopiero po zgłoszeniu się kilku chętnych... Prawdopodobnie na wiosnę coś się podzieje, ale w tej kwestii dogaduj się już proszę z irimim - on ogarnia temat :)

      Usuń