09 lutego 2014

Wiosna w lutym


Wczorajszą pogodę z czystym sumieniem można nazwać wiosenną. Bezchmurne niebo i świecące mocno słońce sprawiały, że było naprawdę ciepło - termometr pokazywał niecałe 10°C. Miałem akurat do załatwienia jedną sprawę i przy okazji wpadło troszkę kilometrów.

Dodatnie temperatury, które panują od kilku dni mają jedną wadę - wszystko płynie. Kolejny raz mogłem się więc przekonać się o przeciętnej skuteczności przedniego błotnika. Zdarzały się też co prawda bardziej suche odcinki (ten powyżej już kilkanaście metrów dalej - za zakrętem - pokryty był w całości śniegiem :)), ale dziś po raz pierwszy moim oczom ukazał się niespotykany widok:


A co w nim takiego wyjątkowego? Śnieg jest na chodniku, a nie na ścieżce rowerowej! Albo to cud albo po prostu ktoś odśnieżył niewłaściwy fragment :) Albo pod ścieżką idą akurat jakieś rury... Jak wyglądał ten odcinek w grudniu 2012 można zobaczyć w tym wpisie. Brak śniegu na ścieżce miał jednak również pewną wadę - rowery przyjmowały postać pieszych, którzy bez większych skrupułów poruszali się po bordowej kostce:


Załatwiłem co miałem załatwić i udałem się w drogę powrotną, starając się omijać bardziej zaśnieżone odcinki. Chociaż rower znowu został zbryzgany solidną dawką brudu to było miło. Mogłaby już naprawdę być wiosna... ;)

5 komentarzy:

  1. Ja przeciągnąłem dziś 60 km po okolicznych wzniesieniach i pagórkach. Było +12 stopni i mokry asfalt. Szosa i kurtka są całe szare od piachu spod kół. Jednak zdecydowanie było warto :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj fajnie, zazdroszczę. Tzn. dystansu i tego, że na szosie, a nie brudu, ale skoro piszesz, że było warto to zapewne tak było :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W paru miejscach na Ursynowie widziałem podobny widok, ścieżka rowerowa bez śniegu lub ładnie udeptana, a chodnik to "hardcore" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To stanowi tylko kolejny dowód na to, że bez względu na obecność znaków, śniegu czy rowerzystów piesi zdecydowanie częściej wybierają ścieżkę zamiast chodnika... ;)

    OdpowiedzUsuń