Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ebooki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ebooki. Pokaż wszystkie posty

03 grudnia 2016

Mark Cavendish - At Speed

amazon.com

At Speed to druga książka napisana przez Marka i poświęcona jego kolarskiemu życiu. Zachęcony Boy Racerem, postanowiłem sięgnąć również po nią i chociaż od jej przeczytania minęło już ładnych parę chwil to wydaje mi się, że warto o niej wspomnieć w kilku zdaniach.

Dlaczego? Bo tak jak z Boy Racera można dowiedzieć się czegoś więcej o kolarskim pro-świecie. Spora część książki poświęcona jest wspominaniu przez Cavendisha ważnych dla niego finiszów (czy też tych bardziej specyficznych, jak na przykład 11. etapu Tour de France 2010, kiedy główną rolę odegrała głowa Marka Renshawa), etapów czy wyścigów. Można jednak również poczytać o tym, jak - na przykładzie Teamu Sky i OPQS - duże znaczenie ma atmosfera w drużynie i wsparcie z jej strony. Cavendish dzieli się także swoimi przemyśleniami na temat tego, jak narodziny córki zmieniły jego podejście do ścigania, wspomina śmierć Woutera Weylandta na 3. etapie Giro d'Italia 2011 czy potrącenie Flechy przez samochód francuskiej telewizji, co skutkowało nieprzyjemnym lądowaniem Hoogerlanda na ogrodzeniu z drutu kolczastego (9. etap Tour de France 2011).

Pamiętam, że z zainteresowaniem czytałem opis przygotowań do Mistrzostw Świata w Kopenhadze w 2011 roku. Prowadzona przez Roda Ellingwortha czteroletnia kampania, określana jako Project Rainbow Jersey pozwoliła Cavendishowi zdobyć tęczową koszulkę w stolicy Danii. Co ciekawe - kilka dni po wyścigu okazało się, że Mark zdobył tytuł... z dziurawą oponą.

Myślę, że książka może zainteresować nie tylko fanów Cavendisha, ale kolarstwa w ogóle. Gdyby jednak ktoś chciał poznać także inne punkty widzenia, wybór jest spory, a kolarze to - jak się okazuje - wyjątkowo płodni literacko sportowcy ;) Przeglądając zasoby Amazonu, książki napisali również Froome, Wiggins, Voigt, Riis, Hincapie i wielu innych. Jest co czytać...

10 września 2013

Les Woodland - Paris-Roubaix: The Inside Story. All the bumps of cycling's cobbled classic

amazon.com
Było ostatnio troszkę praktyki, ale znalazła się też chwila na teorię. Tym razem na warsztat poszła książka Lesa Woodlanda poświęcona chyba najbardziej znanemu wyścigowi klasycznemu, jakim jest Paryż - Roubaix.

Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć więcej o Piekle Północy to niech śmiało kupuje i czyta. Tyle... :>

Woodland pisze o tym, jak wyścig początkowo wyglądał i jak zmieniał się na przestrzeni lat. O zwycięzcach, trasie, torze kolarskim w Roubaix, o bruku, który - że się nieco poetycko wyrażę - stanowi niejako esencję tego wyścigu i wielu innych rzeczach, które pozwalają spojrzeć na Paryż - Roubaix w nieco innym świetle.

Bruk. Zjawisko łamiące morale, kości i ramy :) Pierwsze skojarzenie - lasek Arenberg:

© BettiniPhoto @ cyclingnews.com

I tu pojawia się polski akcent. Odcinek ten został odkryty przez Polaka - Edwarda Stablewskiego (który - najpierw z powodu pomyłki dziennikarza, a następnie oficjalnie - wraz z francuskim obywatelstwem przyjął imię i nazwisko Jeana Stablinskiego). Był on synem polskich emigrantów, którzy po I wojnie światowej przenieśli się do Francji. Po śmierci ojca pracował w tamtejszej (Arenberg) kopalni, a następnie został zawodowym kolarzem (niejednokrotnie podkreślał, że jest jedynym kolarzem, który przejechał przez lasek Arenberg zarówno na jak i pod powierzchnią ziemi :)). Wygrał m.in. MŚ w 1962 r., a po zakończeniu kariery dołączył do Les Amis de Paris–Roubaix - grupy entuzjastów tytułowego wyścigu, którzy dbają o odpowiednią jakość brukowanych odcinków.

W książce Woodlanda można znaleźć sporo innych atrakcji, w tym zdjęcia z różnych okresów wyścigu. Znajdzie się też parę anegdot czy opisów nietypowych sytuacji, jak np. tej związanej z André Mahé i jego wygraną w 1949 r. z powodu błędnie wskazanej przez organizatorów trasy - innego wjazdu na tor w Roubaix.

Na końcu książki znajdują się również wybrane fragmenty innych rowerowych pozycji wydawnictwa McGann Publishing.

Czas na typowo podstawówkowe podsumowanie wypracowania... :) W Paris-Roubaix: The Inside Story znaleźć można naprawdę sporo ciekawych informacji (znaaacznie więcej niż te, o których tylko skrótowo wspomniałem powyżej). Nie będę wyjątkowo oryginalny, jeśli napiszę, że książkę mogę polecić każdemu fanowi kolarstwa, a zwłaszcza fanowi Paryż - Roubaix.

29 marca 2013

Alan Canfield - Watch Your Line - Techniques to Improve Road Cycling Skills

amazon.com
Kolejną - po przeczytaniu tej, tej i tej ;) - rowerową książką (o, przepraszam - kolejnym i-bukiem!), którą wygrzebałem z przepastnych wirtualnych półek Amazona jest Watch Your Line - Techniques to Improve Road Cycling Skills Alana Canfielda. Pomyślałem, że może na chwilę odejdę od pozycji fabularnych i sięgnę po coś praktycznego. Czy był to dobry pomysł - nie jestem do końca przekonany, ale o tym w dalszej części tej pseudorecenzji.

Książka Canfielda zawiera zbiór porad na temat tego, w jaki sposób można poprawić efektywność jazdy i panowanie nad rowerem (mowa jest głównie o rowerze szosowym, jednak część wskazówek można z powodzeniem odnieść do innych rodzajów dwóch kółek). Owe porady podzielone zostały na cztery grupy współzależnych od siebie aspektów jazdy, które Canfield określił jako 4P. Są to:

  • Position - dostosowanie ustawień roweru pod kątem jego geometrii do danego użytkownika i jego parametrów, aby możliwe było pedałowanie optymalne pod kątem efektywności i wygody.
  • Pedal - wskazówki dotyczące przede wszystkim efektywnego (znowu to słowo!) pedałowania i wykorzystania pełnego obrotu korby.
  • Precision - część poświęcona poprawie kontroli nad rowerem (również jako elementu wpływającego na bezpieczeństwo podczas jazdy w grupie) m.in. poprzez lepsze poznanie jego reakcji na nasze działania.
  • Practice - zbiór praktycznych wskazówek dotyczących np. jazdy bez trzymanki, pokonywania niewielkich przeszkód na drodze czy zachowania przy tzw. liźnięciu koła.

No i cóż... Zapowiadało się interesująco, miałem nadzieję na poznanie jakichś mniej znanych sztuczek, które pozwoliłby mi na wyciśnięcie z mojej szosówki i ze mnie samego jeszcze więcej (ale też nie nastawiałem się na wygraną w TdF po przeczytaniu kilku rad ;)). Choć niechętnie, przyznam, że nieco się zawiodłem. Tak naprawdę, zdecydowaną większość informacji można znaleźć w Internecie i zetknąłem się z nimi już wcześniej. Kilka porad zawartych w książce było dla mnie co prawda nowością i chętnie z nich skorzystam, jednak zabrakło mi tego czegoś. Watch Your Line nie powala również objętościowo - całość można wchłonąć w jakieś 2 godziny.

Żeby nie skreślać książki Canfielda w 100%, dodam, że może ona być pewnego rodzaju pigułką dla początkujących szosowców (nie żebym ja był nie wiadomo jakim pro, o nie :)), zwięzłym zbiorem informacji na temat tego, co na szybko można poprawić żeby jeździło się lepiej pod różnymi względami.

Muszę też przyznać, że po przeczytaniu części dotyczącej ustawiania roweru pod siebie coś się we mnie ruszyło żeby znowu pochylić się nieco nad tym tematem. Chociaż jestem zadowolony z mojej obecnej pozycji, to ciekaw jestem jak obecne ustawienia siodełka, kierownicy itd. obroniłyby się przed niektórymi sprawdzeniami przedstawionymi przez Canfielda (który to sam zajmuje się m.in. właśnie bike fittingiem, że pozwolę sobie użyć tego fachowego terminu...).

Podsumowując - spodziewałem się czegoś więcej, aczkolwiek postaram się skorzystać z nowych dla mnie informacji. Nie zaszkodzi mi na pewno przyjrzenie się (kolejny już raz) mojej marnej technice pedałowania i poprawa jej. Byle tylko śnieg przestał padać. Tak, za chwilę Wielkanoc... ;)

01 lutego 2013

Mark Cavendish - Boy Racer

amazon.com
Szukając jakiś czas temu kolejnej kolarskiej książki do wchłonięcia, wybór padł na Boy Racer'a Marka Cavendisha. Tak, obecnie najszybszy sprinter na świecie, 2 lata ode mnie starszy, napisał książkę! ;) Zdarzyło mu się to co prawda w 2009 r., ale to wciąż nie tak dawno.

Książka Cavendisha to jego kolarska autobiografia. Opisuje w niej to, jak doszedł do ówczesnych sukcesów. Treść podzielona jest na kolejne etapy Tour de France 2008, jednak to co akurat jest opisywane niekoniecznie odpowiada temu, co działo się na danym etapie. Przyznam, że nie do końca mi to pasowało i czasami wprowadzało trochę zamieszania, gdyż Cav opisując początkowe etapy, opisywał i odnosił się niejednokrotnie do swojej przeszłości - dzieciństwa, kolejnych klubów, wyścigów, sukcesów itd. Oczywiście bardzo dobrze, że o tym pisał, bo w końcu temu poświęcona jest książka, ale chwilami gubiłem się nieco w chronologii.

Książki poświęcone kolarstwu lubię dlatego, że - to bardzo odkrywcze! - są poświęcone kolarstwu. Można się z nich dowiedzieć znacznie więcej o całej - sportowej i pozasportowej - otoczce wyścigów, przygotowaniach, wyrzeczeniach itd. niż tylko oglądając relacje w telewizji czy czytając artykuły w Internecie. Dzięki temu, ma się potem jakby pełniejszy obraz tego, jak to wszystko wygląda.

I tak, czytając książkę Cavendisha można dowiedzieć się, że np. nie zawsze potrafił dogadać się z trenerami, że nie wierzył w znaczenie badań wydolnościowych i wszelkiej maści wykresów. Wyniki, które uzyskiwał w ich trakcie niekoniecznie pokrywały się z tym, co potem pokazywał na szosie. Wg niego, na sukces składa się znacznie więcej niż liczby, co - jak by nie było - udało mu się udowodnić. Mark pisze też, jak rozumie talent, co się na niego składa i jak pomaga on wygrywać.

Porusza też temat relacji z innymi kolarzami w drużynie jak i w całym peletonie - opisuje jak jest to ważne i może wpłynąć na przebieg danego wyścigu. To z kolei widać, jak po każdym wygranym etapie czeka na swoich kolegów z drużyny żeby wspólnie z nimi cieszyć się z sukcesu, który niejednokrotnie nie byłby bez nich możliwy.

Boy Racer zawiera też odpowiedź na pytania, które bardzo często były zadawane Markowi - co czuć w czasie sprintu? o czym się wtedy myśli? itd. Zaciekawi to zapewne niejednego amatora, który chciałby kiedyś przejechać jako pierwszy linię mety na jednym z etapów Tour de France ;)

Cavendish odnosi się też w jednym z rozdziałów do tego, co - niestety - znów jest dziś bardzo aktualne. Mianowicie, do dopingu wśród kolarzy. Ukazuje m.in. negatywny dla całej społeczności kolarskiej wpływ stosowania niedozwolonych środków przez jednostki, a także to, jak branie było (jest?) postrzegane jako jedyna droga do zostania zawodowcem.

Poza wydarzeniami związanymi z TdF, Cavendish wspomina też swój udział w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie w 2008 r. (z których, jako jedyny kolarz z Wielkiej Brytanii, wrócił bez medalu...) oraz Mediolan - San Remo w 2009 r., kiedy to na ostatnich metrach udało mu się minimalnie wyprzedzić Hausslera. Tu pozwolę sobie na kilka linków związanych z tym finiszem:

  • ostatni kilometr,
  • ostatnie metry z perspektywy widza - chociaż jakościowo nie powala, to widać jaką sprinterzy osiągają prędkość i jak bardzo, w porównaniu do innych, Cavendish jest pochylony nad kierownicą - o czym też wspomniał w swojej książce; poza tym fajnie obejrzeć ten sam sprint z różnych ujęć ;)
  • mistrzowski komentator - tu jakość jeszcze gorsza, ale warto obejrzeć dla komentarza po przekroczeniu linii mety (pamiętam, jaką zrobił furorę na Forum Szosowym ;)).

Ciekawie ogląda się nagrania z etapów, wyścigów, które Cav opisuje w książce. Wspomina, co wtedy myślał, co czuł, jakie rozwiązania rozważał czy też jak wyglądało jego pierwsze zwycięstwo na etapie Wielkiej Pętli. Fajnie jest móc zobaczyć to wszystko niejako z dwóch perspektyw.

Można by jeszcze długo pisać o konkretnych wydarzeniach czy innych aspektach opisanych w książce. Chciałbym przytoczyć więcej, ale nie chcę zdradzać zbyt wiele... ;) Cieszę się, że ją przeczytałem, bo wiem nieco więcej - zarówno o samym Cavendishu jak i kolarstwie w ogóle, a m.in. to miałem właśnie na celu.

02 grudnia 2012

Dave Barter - Obsessive Compulsive Cycling Disorder

amazon.com
Niestety, ostatnio czasu na jazdę jak na lekarstwo (przez co dopadają mnie rozmaite kryzysy psychiczne, spadki rowerowego morale i inne zło wcielone), więc aby całkowicie nie utracić kontaktu z dwoma kółkami, dobrze chociaż czasem przeczytać coś na temat. Padło na Obsessive Compulsive Cycling Disorder Dave'a Bartera. Akurat to, bo pojawiało się w Amazonie jako jeden z pierwszych rezultatów wyszukiwania frazy cycling (jaki ja jestem światowy!), było tanie :) i miało pozytywne recenzje. Zapowiadała się przyjemna lektura w czasie dojazdów do pracy.

I taka też się okazała. Obsessive... jest zbiorem 30 opowiadań o szeroko pojętej tematyce rowerowej, przy czym określenie szeroko chyba całkiem nieźle tu pasuje, bo opisywane są naprawdę (naprawdę! ;)) przeróżne zagadnienia, których częścią wspólną jest rower. I tak, można przeczytać typowe (choć pisanie już nie tak typowo, o czym dalej) relacje np. z udziału w etapie TdF dla amatorów, starcie w przełaju (na singlespeedzie), podjeździe pod Mont Ventoux, czy też przejechaniu od Land's End do John O'Groats, jak również teksty bardziej egzystencjalne, że pozwolę je sobie tak nazwać z lekkim przymrużeniem oka - o niecierpliwym oczekiwaniu na nowy sprzęt, czerpaniu prawdziwej radości z jazdy, motywacji do pójścia na rower itd.

Całość napisana jest lekkim językiem (zdarzają się nawet wygwiazdkowane wyrazy, o zgrozo!!!) i z poczuciem humoru. Nie jest to zdecydowanie rodzaj podręcznika zawierającego teoretyczne opracowania rowerowych tematów. Wręcz przeciwnie, w opowiadaniach dominuje osobisty punkt widzenia i subiektywne odczucia (wraz z opisami tego, jak żona autora patrzyła na niego z politowaniem, kiedy cieszył się z nowych rowerowych zabaweczek), Dave podszedł do tematu na luzie i może również dlatego przyjemnie się to czyta. Muszę przyznać, że bardzo często czułem się, jakbym sam pisał (albo po prostu dotyczyły mnie samego) niektóre akapity - zwłaszcza te, jak to wcześniej nazwałem - egzystencjalne. Zabawne uczucie, naprawdę - może też dlatego, że zostały  napisane w taki a nie inny sposób :)

Żeby nie zdradzać więcej, będę oryginalny i zachęcę do przeczytania, ha! Znajdzie tam coś dla siebie zarówno fan szosy, MTB, jak i rowerów w ogóle. Przyjemna lekturka na kilka jesienno-zimowych wieczorów (dokładna definicja kilka zależy od tego, kto jak szybko usypia przy czytaniu wieczorem), kiedy to człowiek zaczyna tęsknić za rowerem - ku pokrzepieniu serc ;) A skoro już przy pokrzepianiu serc jesteśmy, to teraz na warsztacie mam akurat Trylogię Sienkiewicza - tematyka co prawda nieco inna, ale na celowniku mam już kolejną rowerową pozycję :>

22 listopada 2012

Jere Longman - Cold Blooded (Kindle Single)

Jakiś czas temu, w moje niecne łapska trafił Kindle - chyba najpopularniejszy obecnie czytnik ebooków. Nie będę się rozpisywał o samym urządzeniu (chociaż jak na razie jestem bardzo zadowolony, naprawdę), bo jest już tego mnóstwo w Internecie, a i ten blog nie jest poświęcony czytnikom, jednak wydaje mi się, że można spróbować nieśmiało połączyć oba zagadnienia. Otóż przeglądając sobie elektryczne książki na Amazonie (zupełnie nie wiadomo dlaczego, jako pierwsze wpisałem w wyszukiwarce magiczne słowo cycling - co by błysnąć znajomością języka...), szybko zorientowałem się, że jest tam od groma (porównując chociażby do tego, co jest dostępne w Polsce) pozycji poświęconych kolarstwu, rowerom i wszystkiemu temu, co może zainteresować fana dwóch kółek.

Nie chcąc od razu wydawać fortuny, postanowiłem skusić się na początek na coś niedużego, bardziej na próbę niż z nastawieniem na miliard godzin czytania. Wybór padł na nowość z serii/kolekcji (nie wiem do końca jak to zgrabnie nazwać) Kindle Single, czyli krótkich utworków sprzedawanych po kuszących cenach - Cold Blooded Jere'a Longmana. Książka poświęcona jest temu, o czym ostatnio było bardzo głośno w kolarskim świecie, a mianowicie całemu temu dopingowemu bałaganowi, jaki powstał wokół Lance'a Armstronga wskutek dochodzenia prowadzonego przez USADA. Tak naprawdę, książka niewiele wnosi do całej sprawy, jednak to, co akurat dla mnie było ważne - w jednym miejscu zawiera całą, skondensowaną historię wspomnianej afery. Ponieważ nie miałem niestety ostatnio czasu, aby na bieżąco śledzić wszystkie niusy na ten temat (a było ich sporo, czasem nawet kilka dziennie), było to dla mnie dobre rozwiązanie i dzięki niej mogłem wreszcie przeczytać sobie co? kto? kiedy? jak?

Opisane w książce sytuacje (pomijając całe zamieszanie w ogóle) sprawiają, że obraz Lance'a jako bohatera, ikony sukcesu, odwraca się o 180° - okazuje się bowiem nagle, że jest sprytnym oszustem, cwaniakiem, gościem zastraszającym ludzi, którzy nie chcą z nim współpracować. Generalnie - słabo. Przedstawione są wydarzenia od początku lat 90. aż do tych z ostatnich miesięcy. Przeczytać można o zorganizowanym dopingu w teamie Armstronga, o tym, jak  i co (zaczynam od jutra!) było ładowane do organizmu, o współpracy z dr. Ferrarim, zmuszaniem innych z drużyny do brania itd. Same wyścigi, które Armstrong wygrywał i w których brał udział są przeważnie kwitowane jednym zdaniem, nacisk położony jest przede wszystkim na doping, więc jeśli ktoś woli czytać opisy walki na poszczególnych etapach TdF, to niestety tego tu nie znajdzie.

Przy okazji poruszania tematu dopingu spotkać się można ze spostrzeżeniem, że zawodowcy startujący np. w TdF nawet bez nielegalnego wspomagania są nadludźmi - bo przejeżdżać przez 3 tygodnie etapy po 1xx albo i 2xx km ze średnią często powyżej 40 km/h nie jest czymś prostym (w książce, którą teraz czytam, i która też zostanie pewnie na blogu wspomniana, autor opisuje swoją przygodę ze startem w amatorskim etapie TdF po trasie zawodowców - ponoć ciekawe przeżycie, a i czasy wykręcane przez tych drugich budzą szacunek, co w sumie nie dziwi). W związku z tym, aby się wybić, konieczne może być sięgnięcie po doping. W książce podana została ciekawostka - 20 z 21 zawodników stających na podium TdF w latach 1999 - 2005 (kiedy to Armstrong wygrywał wyścig), zostało później w jakiś sposób powiązanych (przez zeznania, dochodzenia, zawieszenia, zbyt wysoki poziom hematokrytu) z tematem dopingu.

W pamięci może też zostać zakończenie książki. Przy okazji opisywania zmiany stanowiska UCI w sprawie Armstronga, pojawia się nieco refleksyjne stwierdzenie - jeśli w tamtych czasach doping był stosowany na tak szeroką skalę, pojawił się dylemat, komu przyznać tytuły zabrane Armstrongowi. Pierwsze miejsca pozostały puste.