29 lutego 2012

Szosa 29-02-2012 (53,68 km)

Runda honorowa! Honorowa, bo pierwszy (i zapewne ostatni ;)) raz w lutym wsiadłem na szosę. Tak jak ostatnio pogoda była beznadziejna, a wczoraj za oknem sypał jeszcze śnieg, tak dziś Niebiosa okazały się łaskawe dla mojego uzależnienia i od rana świeciło słoneczko, na niebie nie było prawie żadnej chmury, a termometr pokazywał okolice 8°C. Zgadza się - 8 na plusie! :) Po x godzinach spędzonych na trenażerze żal byłoby przepuścić taką okazję, więc czym prędzej zabrałem się do założenia z powrotem normalnej opony na tył i wyszykowania się do wyjścia. Miło było znowu pokręcić sobie na zewnątrz. Chociaż powietrze jeszcze trochę chłodne, to i tak czuć już wiosnę. Mógł przeszkadzać jedynie mocny wiatr, dzięki któremu puls nie był tak niski jak by się chciało ;) Pokręciłem się w moich standardowych okolicach, czyli Stare Babice, Lipków itd. Chciałem sobie też pojechać Traktem Królewskim, ale niestety od czasu mojej ostatniej wizyty na nim niewiele się zmieniło i wciąż prezentuje się wyjątkowo okazale (mało królewsko...), czyli mniej więcej tak:


Co prawda drogi nie wyschły jeszcze w 100%, ale i tak - biorąc pod uwagę wczorajszy śnieg - było całkiem dobrze. Nóżki nawet jakoś się kręciły, chociaż pod koniec zaczął mnie już trochę łapać głód i było nieco słabiej. Ale to w sumie bez różnicy, bo i tak rekordu świata w jeździe godzinnej nie zamierzałem dzisiaj pobić ;) Po prostu było fajnie.

Na koniec kilka słonecznych widoczków. Dość nietypowe jak na koniec lutego. Będę miał sobie potem co wspominać... ;)


27 lutego 2012

Author zreanimowany, idzie wiosna?

Napęd i inne elementy Authora, które ucierpiały w czasie ostatniej jazdy doczekały się dziś przywrócenia do życia. Rdza i sól z łańcucha łatwo ustąpiła pod naporem benzyny ekstrakcyjnej i chociaż jakiś tam lekki brudek jeszcze został, to raczej nic się z tym już poważniejszego nie stanie. Łańcuch już nasmarowany, czeka na kolejną okazję żeby znowu go trochę pomęczyć. Poniżej było/jest ;)


Wyczyściłem też przerzutki i nasmarowałem ich sworznie. Do tego jakieś tam krótkie czynności pielęgnacyjne linek i inne pomniejsze działania oczyszczające mające na celu przywrócenie Authora do stanu używalności. Kolejny raz nieoceniona okazała się moja stara szczoteczka do zębów ;) Suport nawet nie jest w najgorszym stanie. Nie chodzi może jak nowy, ale nie jest tak źle. A już na pewno nie tak jak kiedyś, kiedy zostawiłem inny wkład do przeschnięcia, po czym jak spróbowałem nim zakręcić to niestety było już za późno... ;)

Co mnie dodatkowo cieszy, od kilku dni można zaobserwować poprawę pogody. Chociaż może nie tyle poprawę, co wyższe temperatury, niejednokrotnie nawet powyżej 5°C :) Temperatura to jednak nie wszystko, bo jak już popołudniu stwierdzę, że następnego dnia idę na rower, bo jest sucho i temperatura do zniesienia, to w nocy zaczyna padać deszcz/śnieg i tak w kółko. Nie zmienia to faktu, że zima chyba powoli się poddaje i idzie wiosna. A wiosnę lubię. Tyle, że czasu na jazdę jest ostatnio odwrotnie proporcjonalnie do wzrostu temperatury... ;)

22 lutego 2012

Pechowo i rdzawo

Oj, dawno nic nie pisałem. Sporo się ostatnio dzieje i na rower w dowolnej postaci niestety zbyt wiele czasu nie ma. Nawet na trenażer ciężko wskoczyć. Czy to naprawdę nie jakiś pech? Były duże mrozy, to z rolkami był problem, potem czekałem na trenażer, który dotarł jak temperatura już prawie wróciła do normy. Teraz z kolei nie ma czasu. Tak więc, tradycyjna już dla mnie sytuacja - jak się już troszkę rozjeżdżę, to potem coś wypada, znowu się odzwyczajam od kręcenia i wszystko od początku :) Jakieś fatum chyba nade mną wisi... Chciałem dziś przywrócić łańcuch w Authorze do stanu zdatnego do spożycia, ale jak już się zebrałem to zauważyłem, że nie mam benzyny ekstrakcyjnej :/ Tak więc, po ostatnich bojach łańcuch (i w ogóle napęd) wygląda mniej więcej tak:


Jeśli się nie mylę to tylko jakiś powierzchniowy nalot, ale i tak wolałbym się go pozbyć, bo i między ogniwami już pewnie (albo raczej na pewno :)) w środku suchy. Cóż, nowy łańcuch i kaseta zbyt długo nie pojeździły w dobrych warunkach, ale przecież nikt im nie obiecywał, że będzie lekko ;) Przy okazji czyszczenia łańcucha mam zamiar wyczyścić cały napęd i spróbować jakoś zreanimować przerzutki, bo chociaż ciągle dobrze działają, to teraz raczej nie mają ku temu zbyt dobrych warunków. Nie wiem też, czy suportowi się nie za mocno dostało w czasie tej ostatniej jazdy i czy coś mu tam nie trzeszczy. Podsumowując - będzie sobie czym ubrudzić ręce przy najbliższej okazji :)