Niewykluczone, że zima w tym roku już nie powróci. Myślę jednak, że nie jest jeszcze za późno, aby napisać kilka słów o kurtce, której posiadaczem stałem się jakiś czas temu i która zasiliła szeregi mojej zimowej garderoby rowerowej.
Mowa o kurtce Pearl Izumi, a dokładniej modelu Elite Softshell. Jest to produkt ze środkowej - między serią Select a P.R.O. - półki tego amerykańskiego producenta (swoją drogą przejętego kilka lat temu przez Shimano).
Dotychczas, w zimie jeździłem w kurtce Rogelli New Spirit (model sprzed ładnych kilku lat). Chociaż była ciepła to niestety o oddychalności praktycznie nie było w jej przypadku mowy. Przeszkadzało mi też to, że była dość sztywna i tak sobie układała się w czasie jazdy, a rękawy niejednokrotnie podciągały się na przedramionach i odsłaniały ich część. Nadszedł więc czas na zmiany.
Z pomocą - zresztą nie pierwszy raz - przyszedł Wojtek z
KochamRowery.pl :) Po kilku mailach wybór padł na dzieło Pearl Izumi. W przeciwieństwie do
Rafała, o materiałach i stronie techniczno-teoretycznej nie potrafię napisać zbyt wiele ;) Dla mnie liczy się przede wszystkim to, że kurtka spełniła moje oczekiwania i jazda w zimie nabrała nieco innego wymiaru, że tak to wzniośle określę.
Przód prezentuje się tak:

Mamy więc typową dla rowerowych ciuchów stójkę oraz przedłużony tył, aby w czasie jazdy dolna cześć pleców nie pozostała nieosłonięta. Tym, co jednak wywarło na mnie największe wrażenie (ale ja jeszcze niewiele w życiu widziałem ;)) są bardzo przyjemnie skrojone rękawy. Nie idą one niejako w linii prostej, ale zginają się w łokciu, jak widać na zdjęciu. W czasie jazdy przekłada się to na to, że praktycznie nie czuć, że mamy na sobie kurtkę - nic się nie naciąga, nie ogranicza ruchów, jest po prostu wygodnie. Dzięki temu, że softshell jest na przedniej części rękawów, ręce są skutecznie chronione przed wiatrem. Czuć to dobrze, kiedy w czasie jazdy obrócimy nieco ręce czarną, niesoftshellową częścią do kierunku jazdy. Kolejny bajer związany z rękawami to przedłużenie części przedniej/wierzchniej, softshellowej, dzięki czemu w trakcie jazdy nie powinna się pojawić sytuacja, w której nagle część przedramienia zostaje odsłonięta, bo rękaw się podciągnął. Przy zakładaniu rękawiczek trzeba jednak uważać na rzepy, gdyż łatwo zahaczyć nimi o przedłużoną część rękawa, która tak jak cała kurtka ma od środka delikatny (i przyjemny w dotyku) polar.
Na piersi znajduje się kieszonka, w której wewnętrznej części znajduje się otwór na słuchawki, dzięki czemu możemy sobie puścić kabel od środka. Suwaki są uszczelnione i elegancko zakryte, więc nie grozi nam przypadkowe rozszarpanie krtani podczas zasuwania kurtki pod samą brodę.
Pod głównym suwakiem jest z kolei wszyta taśma, która dba o wiatroszczelność suwaka:
Tyle z przodu... Tył zaś prezentuje się tak:
Jak na rowerową kurtkę przystało, mamy na plecach kieszeń na różne drobiazgi. Można je wrzucić zarówno do głównej części jak i którejś z dwóch mniejszych kieszonek znajdujących się w środku:
Jest to całkiem wygodne rozwiązanie pozwalające chociaż trochę zapanować nad kieszonkowym chaosem w postaci banana, kluczy, multitoola, aparatu, drobnych i może jeszcze paru innych pomniejszych gratów.
Szwy są ładnie wykończone, nigdzie nie wiszą jakieś zabłąkane nici, które potem sprawiają, że całość zaczyna się pruć z prędkością finiszującego Cavendisha:
Zarówno z przodu jak i z tyłu znajdują się odblaskowe elementy poprawiające widoczność na drodze.
A jak z temperaturami? Jeździłem w niej w przedziale od +5°C do -10°C i bez problemu dawała radę. Pod spodem miałem tylko potówkę. Powyżej tych ok. +5°C jest już nieco za ciepło i wówczas skłaniam się raczej ku szpikowej wiatrówce, ale może to też kwestia indywidualnego odczuwania temperatury. Z kolei w niższych temperaturach nie miałem jeszcze okazji jeździć, bo zima jaka była, każdy widział. Myślę jednak, że te kilka stopni mniej nie zrobiłoby jakiejś ogromnej różnicy i kurtka wciąż spełniałaby swoje zadanie.
Nie mogę się niestety wypowiedzieć w kwestii wodoodporności, bo nie dość, że jazdy ostatnio praktycznie brak, to jazdy w deszczu tym bardziej.
Zakup mogę z czystym sumieniem uznać za udany. Bardzo podobają mi się detale sprawiające, że korzystanie z kurtki jest po prostu przyjemne. Widać, że projektując ją dla rowerzystów ktoś po prostu pomyślał. Materiał wygląda na solidny i mam nadzieję, że takie zdanie będę też o nim miał po kilku sezonach. Nikt mi za to nie zapłacił, ale polecam, a co tam...! ;)