03 lutego 2012

O jakości rolek Roto

No i wyjaśniła się sprawa hałasu, o której wspominałem chyba za każdym razem kiedy pisałem o samych rolkach czy jeździe na nich. Wczoraj wstawiłem na Forum Szosowym ogłoszenie o chęci ich sprzedaży (oczywiście z informacją o problemach z tylną rolką ;)), pojawiło się nawet kilku wstępnie zainteresowanych, a dziś jeszcze raz obejrzałem je z bliska i co zobaczyłem? Ano takie cudo:


Tak - tylna rolka była po prostu pęknięta :] Świetnie. Nie wiem, jak mogłem nie zauważyć tego wcześniej. O tyle dobrze, że nie wyszło to po sprzedaży albo wcześniej w czasie jazdy, gdyż wówczas mogłem skończyć z pękniętą rolką wbitą w oponę albo jeszcze gdzieś indziej. Może jednak jeszcze nic straconego i ktoś skusi się na to, co z nich zostało ;)

Kilka słów podsumowania mojej krótkiej współpracy z owym sprzętem. Na początku pojawiły się problemy z dekielkami, w których osadzone są łożyska. Poluzowały się, przez co nie były już idealnie osadzone w rolce. Efektem było kolejne znalezisko, na które natknąłem się podczas jednych z pierwszych oględzin:


Jakość zdjęcia kiepska, ale ogólnie chyba widać o co chodzi - wewnętrzna część rolki, w której osadzone były dekielki jakby się rozwarstwiła, czego skutkiem były widoczne powyżej wióry z tworzywa. Próbowałem to jakoś ratować, ale też nie chciałem kleić na stałe. Przez jakiś czas było lepiej, ale potem wszystko wróciło do poprzedniego stanu. Czasem było głośniej, czasem ciszej, ale ciągle jakieś niepożądane dźwięki było słychać. Nie wiem, może po prostu tylna rolka była wadliwie wykonana, bo z pozostałymi elementami konstrukcji nie było problemów. Dziwi mnie tylko to, że ani setek godzin na tych rolkach nie przejeździłem, ani po nich nie skakałem, nie waliłem w nie kijem itd. Wychodziłoby na to, że nawet do normalnego użytkowania średnio się nadawały... Firma Roto skutecznie mnie do siebie zniechęciła (to już drugie zniechęcenie w ciągu dwóch dni ;)). Tak to jest jak się chce zaoszczędzić, heh...

PS. O, jednak znalazł się chętny... :)

02 lutego 2012

Dalsze oczekiwanie na Tacx'a...

Jutro mija tydzień odkąd zamówiłem wspomnianego w sobotę Tacx'a Speedmatic z oponą. Kupiłem go w bikestacji przez Allegro. Ponieważ nie miałem żadnej informacji o tym, czy już go wysłali, a tym bardziej żaden kurier się nie odzywał, dziś postanowiłem sam się odezwać i zapytać kiedy wg nich przesyłka powinna do mnie dotrzeć. Pan po drugiej stronie słuchawki polecił mi żebym śledził stan zamówienia. Naprawdę, bardzo chętnie bym to zrobił, ale ze zdziwieniem zapytałem jakiego zamówienia? bo jak dotąd żadnej informacji o wysyłce czy czymkolwiek innym nie dostałem. Po rozmowie z innym panem okazało się, że nie mieli opony w magazynie, paczka z nią dopiero jutro do nich dojdzie, a więc całe zamówienie będzie u mnie w poniedziałek/wtorek... Super. Uwielbiam wystawianie przedmiotów, których nie ma i brak jakiejkolwiek informacji o opóźnieniu (a zgodnie z ich regulaminem, taką informację powinienem dostać). Pieniądze wpłaciłem bezpośrednio po zakupie i paczkę miał przynieść kurier. Miało być szybko i sprawnie, a jak dobrze pójdzie - skończy się na tym, że będę czekał ponad tydzień. Zdaję sobie sprawę z tego, że po drodze był weekend, ale nie zmienia to faktu, że nie powinno tak być. Jeden z największych internetowych sklepów rowerowych, a zawiodłem się. I to właściwie nie pierwszy raz. Rok czy dwa lata temu też coś u nich zamówiłem (bezpośrednio przez sklep, nie na Allegro), wpłaciłem, wszystko fajnie, ale też okazało się, że jednak czegoś brakuje i trzeba czekać. Podsumowując, druga wpadka tego typu, która mnie do bikestacji skutecznie zniechęciła. A tymczasem czekamy dalej...

01 lutego 2012

Specjalizacja bloga i nowa nazwa

Specjalizacja oczywiście w znaczeniu zawężenia tematyki bloga tylko i wyłącznie do tematów rowerowych, a nie w takim, że od teraz będzie to superspecjalistyczny blog o zawodowym kolarstwie, treningu, o tym jak poprawić aerodynamikę o 0,143% itd. ;) Postanowiłem pozbyć się wszystkich wpisów, które były niezwiązane z rowerami. Przed tą czystką było 261 postów - zostało 180 :) Pomijając np. te o muzyce czy książkach zauważyć można, że sporo było tych osobistych, z których postanowiłem zrezygnować - czytanie ich nie było chyba nikomu potrzebne do szczęścia. Poza tym, czasu na bardziej systematyczne pisanie o wszystkim jest od niedawna nieco mniej. Postaram się więc skupić tylko i wyłącznie na tym, czemu i tak w znacznym stopniu poświęcony był ten blog. Wpisów będzie prawdopodobnie mniej, ale w końcu nie ilość powinna być najważniejsza, prawda?

W związku z tym całym zamieszaniem - skoro od teraz ma być monotematycznie - skusiłem się też na zmianę nazwy bloga i dopisanie kilku zdań o nim samym (O blogu pod nagłówkiem). No i chyba tyle ogłoszeń parafialnych. Jak by nie było - zapraszam do odwiedzin! :)